Kiedy Google uznaje linki za płatne?

Kilka miesięcy temu Matt Cutts opublikował film w którym mówi o tym jak rozpoznają czy link jest płatny czy też nie.

Temat bardzo mnie zainteresował, bo w sumie fajnie wiedzieć jakie są ich kryteria oceny linków, wiedzieć jak je kupować, aby Google nie zorientowało się, że są płatne. Materiał jednak okazał się być długi i zawiły, jak zwykle Matt musiał trochę naściemniać 🙂

Video i jego tłumaczenie znajdziesz poniżej, a ja podsumuję to w kilku zdaniach.

Według tego co Matt mówi to w większości przypadków nie ma wątpliwości co do tego, że link jest płatny.

Pierwsza rzecz to wartość tego co otrzymujesz w zamian za link.

Jeśli jadąc np. na szkolenie, konferencję otrzymasz drobny upominek i napiszesz o tym dodając linka to nie jest to problem.

Jeśli natomiast za link otrzymasz 600$ to ma to bardzo dużą wartość i to już jest uznawane za link płatny.

Druga rzecz to czy coś jest prezentem czy pożyczką.

Czyli np. jeśli prowadzę bloga na temat notebooków to czy notebooka otrzymam do testów i po testach muszę go zwrócić, czy też po testach zostaje on u mnie co sugeruje, że otrzymuje go bezpłatnie za dobrą opinię o nim.

Te informacje są przydatne dla osoby, która ma wątpliwości jak postępować w biznesie promując się w wyszukiwarkach, aby nie narazić się Google, natomiast pozycjonerom nie wiele pomożę 🙂

Google nie wie czy za link zapłaciłeś, czy umieszczono go bezinteresownie, czy sprzęt, który dałeś do testów wraca do Ciebie czy też nie.

Karol Dziedzic podczas silesia sem w Warszawie opowiadał jak kobiecym blogerkom rozdano kosmetyki co w efekcie doprowadziło do pozyskania linków. Oczywiście kosmetyki u nich zostawały natomiast myślę, że to podchodzi dla Google pod niską wartość i są w stanie coś takiego zaakceptować.

Jeśli masz wątpliwości co do tego czy Google uzna pozyskany przez Ciebie link za płatny czy też nie, to zapraszam do obejrzenia poniższego video.

 

„Witaj

Dzisiaj chce powiedzieć o płatnych linkach. Szczególnie o kryteriach jakimi kieruje się Web Spam Team’s przy ocenie linków za płatne.

Jest to bardzo interesujące, ponieważ najczęściej wszystko jest niewiarygodnie proste.

Ludzie otwarcie płacą za linki w oparciu o page rank, dlatego próbują otrzymać wyższy page rank.

Tutaj jest przykład spamowego emaila, który dostałem.

„Oferujemy nasze wysokiej jakości, oryginalne linki tekstowe z PR od 5 do 9.

Ciągle utrzymujemy wysoką jakość naszych stron.”

I dalej mówią o unikalnym kontencie z maksymalnie 5 wychodzącymi linkami.

Sprzedają linki bez fałszywych PR i nie są to domeny przechwycone itd.

Tak więc na 99.9% to oczywiste, że kupiono te linki, zapłacono za nie i sprzedano itd.

Jednak ludzie lubią dzielić włos na czworo i pytają się np. ok. Matt, ale co jeśli ja nie dam pieniędzy, ale może kupię pizze i piwo, a on później napisze o mojej stronie?

Dlatego chce pokazać kryteria którymi kierujemy się podczas określania czy link jest płatny czy nie.

Główna rzeczą, którą chce powiedzieć od razu. Są pewne oczywiste kryteria: wszystko co myli, manipuluje czy znieważa rezerwuje sobie prawo do podjęcia akcji. To jest ten sam rodzaj rzeczy.

Jeśli zobaczymy nową technikę, którą próbuje nadużywać ludzkie zaufanie itp. będziemy również podejmowali akcje.

Ale jeśli spojrzysz na to w całkiem wyraźny sposób to zauważysz, że ludzie z Federal Trade Commission (FTC) (Komisja ds. handlu w USA. dop. autora) właściwie już zdefiniowali co to znaczy mieć materialne połączenie jeśli otrzymujesz wynagrodzenie.

Dlatego jeśli nie podam kryteriów czy przykładów, którymi jesteś zainteresowany, zachęcałbym Cię sprawdzić wskazówki FTC lub innej rządowej agencji. Rzeczywiście mamy bardzo podobne poglądy z nimi.

Więc po pierwsze jaka jest wartość tego co dostajesz?

Nawet Google’s Code of Conduct rozpoznaje, kiedy dostajesz długopis za 1$ lub coś co nie zmieni Twojego zachowania.

Więc jeśli idziesz na konferencję i dostajesz darmowe koszulki, prawdopodobnie niskiej jakości, to prawdopodobnie nie zmieni Twojego zachowania.

Ale z drugiej strony jeśli ktoś płaci Ci 600$ za link do Ciebie, to jest to oczywiście ogromna wartość.

Tak więc pomiędzy długopisem i koszulką, jest cała droga, aż do czegoś o wielkiej wartości i to jest jedno z tych kryteriów, które wykorzystujemy.

Innym dobrym kryterium jest jak blisko coś jest pieniędzy?

Większość czasu ludzie dają pieniądze.

Czasami ludzie mówią coś takiego: „Chciałbym wysłać Ci kartę podarunkową”.

Jak wiecie karty podarunkowe są dość praktyczne, można je wymienić na pieniądze w tą i z powrotem z łatwością.

Z innej strony coś takiego jak np. dam Ci darmowe próbki perfum, albo kupię Ci piwo, czy coś co ma mniejsze połączenie z pieniędzmi.

Ale zawsze patrzymy jak blisko jest ta rzecz pieniędzy.

Jeśli ktoś kupuje Ci kolację, a po 4 miesiącach piszesz artykuł na blogu, a kolacja nie była wielkim stekiem z 18 daniami to nie są to rzeczy, którymi się martwimy. Zapewne też tak przypuszczasz.

Innym kryterium jakiego używamy jest fakt czy coś jest prezentem czy pożyczką.

Więc wyobraź sobie na przykład, że ktoś pożyczył komuś samochód na tydzień kontra dał mu samochód.

I to już jest wielka różnica, bo jeśli tylko pożyczasz komuś samochód na tydzień wciąż musisz dbać o ubezpieczenie, parking itd.

Dlatego, gdy ktoś daje Ci nowy samochód jest to wielka różnica w samej naturze.

Kiedy ktoś dał Ci coś do wypróbowania i musisz to zwrócić nie jest to tak bliskie pieniędzy, ludzie to rozumieją.

Jestem recenzentem i dostałem to do przetestowania, ale muszę to odesłać.

Ale kiedy ktoś wyśle Ci aparat fotograficzny i powie: „wiesz co, zatrzymaj to” to będzie to już znacznie bliżej materialnego wynagrodzenia naszym zdaniem.

Patrzymy również na odbiorców, ponieważ to może pokazać intencje.

Może być ciężko wyczuć intencje, ale w większości przypadków to jest oczywiste, kiedy ktoś daje Ci pieniądze, aby kupić linki.

Jednak gdy na przykład ktoś poszedł na konferencję dla sprzedawców i podczas odbywającego się koncertu reprezentuje organizację non-profit i proponuje darmowy roczny dostęp do jakiegoś serwisu to jest ok.

Jego zamiarem nie było otrzymanie płatnego linka w artykule na blogu.

Zamierzeniem było zarejestrować kogoś, zobaczyć na ile to się tej osobie spodoba, mogą wówczas powiedzieć innym ludziom o tym.

Może jest to subskrypcja lub okres próbny, gdzie otrzymali 6 darmowych miesięcy i potem muszą ją zmienić, albo zacząć płacić pieniądze.

To jest coś gdzie nie ma intencji otrzymania linku dla SEO. To są rzeczy, które można spróbować.

Podobnie jest jeśli idziesz na technologiczną konferencje.

Intencją np. podczas Google I/O, gdzie rozdają programistom np. Nexusa 7, lub coś podobnego jest, aby napisali więcej aplikacji Google Apps na tablety.

Byłaby różnica gdybyśmy spotkali dziennikarza, który mówi nam: „jeśli dasz nam laptopa wtedy napiszemy dobry artykuł”. I wtedy dają laptopa a nie pożyczają.

Ostatnio współpracowałem z kilkoma konsultantami którzy powiedzieli coś takiego: „jeśli zapewnisz mi, że dostanę naprawdę dobry monitor ja zapewnię Cię, że sprawozdanie z tej konsultacji wyjdzie bardzo dobrze”. I to nie jest rodzaj rzeczy, które robimy lubimy i które chcesz ujawnić.

Dlatego trzeba rozważyć inną rzecz. Jeśli jesteś na przykład krytykiem filmowym to nie jest zaskoczeniem jeśli ktoś da Ci za darmo bilet do teatru lub kina. To nie zaskakuje.

Gdyby był to reporter z blogu technologicznego i powiedział dajcie mi laptopa, ja to zatrzymam, wtedy byłaby to zaskakujące i nie było to recenzowanie laptopa.

To jest tak jakbym napisał o twoim startup-ie jeśli dasz mi laptop.

To są rzeczy, które powinny naprawdę być ujawnione.

Więc jeśli patrzysz na kryteria po pierwsze sprawdź jak blisko jest to pieniędzy i jak wielkiej wartości.

Ponieważ to są normalne pieniądze i są normalne kwoty pieniędzy za link.

Następnie patrzymy czy to jest prezent czy pożyczka, dla jakich odbiorców. Kwestia tego czy chcą, żebyś wypróbował produkt czy też chcą żebyś napisał dla nich artykuł sponsorowany na bloga, na zasadzie damy ci trochę towaru za darmo ale chcemy żebyś tak naprawdę napisał o tym.

Czy takie kryteria mogłyby być zaskoczeniem?

Czy ludzie mogliby oczekiwać , że kiedy piszesz opinię wypróbujesz jakiś produkt?

Czy to zupełnie nie ma znaczenia?

To pomoże Ci zrozumieć rzeczy na które patrzymy.

Jeszcze raz powtarzam, że w większości przypadków jest to całkowicie jasne, bo pieniądze przechodzą z rąk do rąk.

Ale generalnie to są rzeczy na które patrzymy.

Jeśli masz więcej pytań zachęcam do sprawdzenia zaleceń FTC.

Podali bardzo dużo różnych przykładów z którymi się zgadzamy.

Mam nadzieję, że pomogłem.”

Z doświadczenia wiem, że najbardziej wartościowe, najlepsze linki pochodzą z działań content marketingowych o których więcej pisałem tutaj >>

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 2.0/5 (8 votes cast)
Kiedy Google uznaje linki za płatne?, 2.0 out of 5 based on 8 ratings

o autorze

Slawomir Gdak

Od 2009 prowadzi ów seo bloga i dzieli się swoją wiedzą z zakresu seo.

Autor publikacji/produktów z zakresu seo m.in.: znanych list katalogów i profili, ebooków, szkoleń, artykułów w miesięczniku SEMspecialist.
Gościnnie trener w Mieście Szkoleń oraz na Search Marketing Week.

42 komentarze

napisz komentarz
  • Ciekawy wpis, dobra robota.

    Niemniej, moim zdaniem to co robi Cutts to jak zwykle mącenie wody i dezinformacja.
    Nie są, i nie będą w stanie rozpoznać płatnych linków, które nie pochodzą z dużych sieci i muszą się z tym pogodzić 🙂 To jeden z argumentów, dla których kiedyś (podkreślam kiedyś) znaczenie linków będzie deprecjonowane na korzyść innych sygnałów.

    • Matt już tak ma, to taki "rzecznik prasowy", musi powiedzieć dużo, żeby pozycjonerzy dowiedzieli się mało. Zgadzam się z przedmówcą. Poza tym oni często zmieniają zdanie. Miało nie być depozycjonowania, teraz wiadomo że jest i Google nie pyta "czy ty sam spamowałeś czy ktoś Cię spamuje" – dostajesz powiadomienie i w GDW masz się tłumaczyć i wybierać, które linki chcesz a które nie.

      Moim zdaniem na chwilę obecną nie ma możliwości stwierdzenia jaki link jest płatny czy nie. Dla przykładu, na topowych portalach informacyjnych, jest lokowanie treści, co kosztuje 5 – 10 k za taki artykuł (wiadomo, że tam głównie liczy się treść, link jest dodatkowo). Natomiast co jeśli ten topowy portal opisze nas jako newsa, ciekawostkę, lub zwyczajnie powoła się na nasz tekst (znany bloger, napisał u siebie…).

      Jeśli to idzie na podstawie algorytmów, to automatycznie dostajemy po plecach.

      Moderatorzy treści też nie będą w stanie wyłapać czy ja w danym momencie piszę to za co mi płacą, czy po prostu kocham daną markę.

      I znów Google jedno, a w praktyce co innego.

  • Staranny wpis jak wszystkie u Sławka. Jestem czytelnikiem mało aktywnym ale korzystającym z informacji i powiem szczerze, że ciekawe podejście i metody. Nawiązując do artykułu to ciekawe czy kiedyś stwierdzą że jednak nie wiedzą jak segregować linki, a Matt musi demobilizować SEO działaczy bo Google będzie chciało wprowadzić wszystko w płatnych wynikach.

  • Jeżeli mam być szczery, to twoje streszczenie tego co powiedział Matt było o wiele łatwiejsze do zrozumienia. Nigdy go nie słuchałem do tej pory, ale człowiek gada strasznie zawile.

    Z tego co on mówił, to zrozumiałem, że im więcej płaci się za link, tym gorzej. Jednak nie zauważyłem, żeby google miało jakieś sposoby na wykrywanie płatnych linków. Po prostu takie groźby bez pokrycia.

  • Jestem laikiem nie kupowalem linkow zrobilem z ciekawosci strone i jest widoczna u gory
    czyzby grozny brat mnie renciste polubil
    Czytam z zainteresowaniem twoje informacje pomogly mi czesciowo zrozumiec pewne zagadnienia
    oczekuje dalszych

  • Jak się mają wywody tego pana do rzeczywistości, najlepiej pokazują SERPy. Na czołowych wynikach, i to na trudnych frazach wyświetlają się strony pozycjonowane "na bezczelnego". Po prostu osłabia mnie, jak słyszę kolejny raz, jacy to chłopcy od Cutts'a są wspaniali i mądrzy. Rzeczywistość tymczasem pokazuje,że nie są w stanie ogarnąć sieci. Karane są wartościowe strony, które trochę "przeskrobały", a cwaniaki nadal na całego oszukują podobno doskonały algorytm. Załamka.

    • No niestety, ale muszę się zgodzić. W wielu branżach tak to wygląda, setki tysiące linków i strony w topach to jakieś koszmarki.

      Jak wspomniałem na początku to była porada bardziej w stylu mam dylemat moralny zapłacić czy też nie :), nie specjalnie odnosząca się stricte do pozycjonowania.

      • Tak, ja może nie całkiem w temacie, ale po prostu… Mamy firmę, monopolistę, która w oczywisty sposób nie jest w stanie (wolę nawet nie myśleć, że nie chce) zastosować swoich zasad sprawiedliwie dla wszystkich użytkowników. Jednych karze, innym pozwala. I przedstawiciel tej firmy z pozycji Boga oznajmia nam, co jest dobre, co złe. Tyle w kwestii dylematów moralnych.
        Świetna robota, Gdaq.

  • Dzięki Sławku za dobre tłumaczenie. Naprawdę o wiele lepiej zrozumieć rodaka niż Mata Ściemiacza 😉 Ciągle zastanawiam się nad tymi płatnymi linkami, a jak oceniane będą katalogi, w których jest napisane, że pobieramy opłatę za nasz czas na modernizację i ulepszanie strony? Teoretycznie nie biorą od nas kasy 😉

  • O tych kosmetykach, co to je niewinne blogerki dostały; Matt nie jest najwidoczniej w temacie, bo wartość kosmetyków czy sprzętu jakie dostaje blogerka do recenzji, śmiało może przekraczać 600$

  • Dlatego SWL nie mają szans w dzisiejszych czasach i liczą się naturalne linki.
    Zastanawiam się co bedzie za rok skoro Google wprowadzilo takie zmiany.

  • a tak nawiase mowiac to skad google wie ze link jest platny?
    oni moga sie tylko tego domyslac ale nigdy nie beda tego pewni. Niestety
    ich boisko to ich reguly.

    idac tym tropem jesli google znajdzie katalog ktory oferuje wips za xxx zł to wszystkie
    linki na tym katalogu powinny byc uznane jako platne a co za tym idzie powinna
    byc nalozona kara na wszystkie strony ktore sa linkowane

    • Ale admini katalogów biorą pieniądze za zmoderowanie wpisu 🙂 a nie za link pozycjonujący.

  • Całe to gadanie Matta na temat linków i tego co wolno co nie to jedna wielka brednia. Prawda jest taka, że nie ma white SEO ani black SEO, jedno i drugie jest złe dla Google jeśli link był wstawiony z premedytacją i zamysłem zyskania w rankingu. Jeśli Google zobaczy zbyt mocną ingerencję w SERPY nawet białym zapleczem nie pomogą płacze i żale, nawet dobre zaplecze i strony końcowe dostają po głowie.

  • Niestety nie dałem rady doczytać do końca wypowiedzi Matta, bo i tak nic nie wnosi sensownego. Szkoda bo tłumaczenie wymagało poświęcenia czasu i energii. Ale cóż. Skoro Google wie kto komu kupił piwo w zamian za link – może są jasnowidzami 🙂

  • Przecież Google jest wszechwiedzące. Nie dowiemy się, jaki mają sposób na odróżnienie linków z własnej woli od linków płatnych. Ta branża jest bardzo niepewna, tu po prostu trzeba ryzykować i testować, która metoda się sprawdza. Złoty środek.

  • Google tak na prawdę nie wie czy link jest opłacony czy nie, chyba że damy mu taka informacje na tacy.

    Dlatego nie ma się czego obawiać jeżeli fakt ten jest "ukryty"

  • Jakub, google doskonale wie i zna profile strony na której się rejestrujesz w celu rozpropagowania linku sponsorowanego, bądź doskonale zdaje sobie sprawę, że danych serwis właśnie owe linki sponsorowane umieszcza. Nigdy nie masz pewności, że wszystko będzie ok. Ale jak to się mówi, ryzyka smak nie boli 😉

  • Kolejne ściemy Matta. Ciekawe jakim sposobem Google jest w stanie określić, czy za umieszczenie linku dostałem duże pieniądze czy po prostu np. gadżet reklamowy?

    • Marcin Matt nie mówi, że oni to wiedzą, że mogą to sprawdzić. Oni mówią Ci, ze jeśli Ty masz dylemat moralny i zastanawiasz się czy pozyskany przez Ciebie link jest fair to dają Ci wskazówki jak to sprawdzić.

  • Sławku fajny wpis, od kilku lat czytam twoje artykuły. Odnośnie Matta, to jak ktoś napisał, takie lanie wody – mówić dużo – mało treści.
    Ich nastawienie na płatne linki to jedno, a rzeczywistość – drugie.
    W polskich realiach: są dwie firmy prowadzące duże katalogi firm. Można do nich dodać firmę płatnie i to wcale nie za małe pieniądze (~0,5-1k na rok, opłata jawnie jest za umieszczenie i promo wpisu z linkiem, nie za moderację). Wszyscy o tym wiedzą (nie ma opcji, żeby G, który podobno ma swoich ludzi od monitorowania linków z allegro), a i tak po wpisaniu w wyszukiwarkę fraz typu "branża + średnia miejscowość" w topowych pozycjach są te katalogi firm…

    • Dzięki Leszku.
      Katalogi to nie tylko samo zło. Są dobre i wartościowe katalogi firm i pewnie takie masz na myśli.
      Zastanówmy się jednak czy ktoś tam chce być, aby pozyskać link? Wątpię bo są tańsze na to sposoby, także takie katalogi nie biorą kasy za linki, a za wpis w ich bazie. To nie są typowe katalogi pod seo.

      • Właściwie masz rację, głównie się płaci za samą obecność w tych katalogach, co nie zmienia faktu, że są tam linki reklamowe dofollow, a wiadomo, co G na linki reklamowe 🙂
        Nie przeszkadzają mi te katalogi (te za sms tez nie :-), bo akurat mnie było stać zapłacić 3 stówy za pół roku, a co potem, to się okaże.
        Bardziej chodziło mi o tę gadkę Matta – niby oficjalne stanowisko firmy, ale chyba brakło konsekwencji. Zresztą – nie pierwszy raz.

  • Jak zwykle – Matt nie mowi niczego konkretnego, co by jakos rozjasnilo bardziej cala kwestie. Dla mnie to takie „bla, bla, bla”.

  • Nie ma możliwości algorytmicznej sprawdzenia czy link jest płatny czy nie, jeśli są w stanie określić czy kupiliśmy linka na danej stronie to chyba tylko przez śledzenie naszych maili czy przelewów z konta.

  • No i co z tego że mogą sprawdzić (pewnie to robią), ale czy biorą to tak bardzo pod uwagę?

    Katalogi stron w większości tracą na wartości – nic w tym dziwnego ponieważ nie jest to link naturalny – dodają je właściciele stron (niezależnie od tego czy za to płacą czy nie). Ale wciąż ludzie dodają tutaj swoje wpisy i to działa. (Mowa tutaj o starannie wybranych kilkunastu katalogach).

    Serwisy typu next content czy white press – na pierwszy rzut oka można zobaczyć że link jest płatny, bo właściciele tych serwisów z reguły dodają takie artykuły do jednej kategorii. Ale wciąż to działa.

    SWLe – (korzystam ze statlinka) – wchodząc na taką stronę widać czysty spam – też działa!

    Powiedzmy sobie szczerze, wszystko działa, jeśli podejdziemy do tego z głową. Google samo przyznało, że posiada algorytm, który nie bierze pod uwagę linków, ale go nie wprowadza ponieważ na wierzch wypłynęłyby zoptymalizowane zapleczówki i największy syf (jak to miało miejsce po kilku pierwszych updatach). Straszy karami, ponieważ chce uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce kilka lat temu – masowe stawianie kiepskich stron z durnym tekstem, który musi indeksować. Nie mniej jednak sama optymalizacja strony nie może być dla nich jedynym wyznacznikiem wartości strony, dlatego jak sami podali – linki będą miały swoją wartość jeszcze przez długi czas.

    • Kupowanie linków jest najszybszym sposobem, jednak niekoniecznie najkorzystniejszym. Często koszta związane z zakupem nie są proporcjonalne z bezpośrednimi korzyściami osiągniętymi w SEO. Nie zmienia to jednak faktu, że w celu podniesienia TR i dywersyfikacji warto ich kilka mieć.

  • Ogólnie rzecz biorąc ściemnia i kombinuje. Ciekawe jak chcą stwierdzić czy ktoś za link zapłacił czy może po prostu ktoś o nim napisał albo uznał jego stronę za na tyle fajną, że uznał że da u siebie na blogu/forum/stronie link a nawet baner, bo kupił coś, był zadowolony z obsługi i super mu się załatwiało towar. Właściciel tak reklamowanej strony nawet nie musi wiedzieć że ktoś dał sobie do niego baner, a takie wielkie G ma mu dać bana bo sobie wymyśli, że link jest płatny. Śmiech na sali. Najchętniej pobanowali by wszystkich, którzy u nich w G nie wykupią sobie płatnych linków i reklam 😉

  • Po prostu chciał wytłumaczyć dokładnie jakie to są te linki które oni ścigają, czyli wynika że wszystkie mogą to być i żaden. Taki wniosek.

  • Czy to znaczy, że jak zmieszczam na portalu branżowym, z wysokim pr, banner z reklamą i linkiem do mojej strony to nie mam co liczyć na wzrost pozycji w wyszukiwarkach?

  • Tak myślałem ale tu się okazuje że google może go rozpoznać jako płatny bo to reklama (banner). Pytanie co wtedy bo ten gość tak opowiada, że nie doczekałem tego momentu.

    • Matt w tym filmie nie mówi za co karają, a za co nie, ale próbuje przeciętnemu Kowalskiemu wytłumaczyć czy dany link w ich oczach jest ok czy też nie.

      Link za, który płacisz pieniądze nie jest ok 🙂 i to chyba jest jasne.

      Możesz napisać świetny artykuł dla tego serwisu branżowego, podpisać się pod nim, dodać linka i wtedy już to będzie dużo lepiej widziane w oczach użytkowników, ale i też Google.

  • Dzięki za wpis o tym i konkretne streszczenie. Gdybym miała przejrzeć cały filmik i nie zasnąć, to chyba bym nie dała rady. Zdecydowanie wolę zasadę: krótko, zwięźle i na temat. A nie lubię długo, rozwlekle i niewiadomooczymwkońcujammammówić. Także Twój wpis jest na wagę złota. O.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek treści bez zgody autora.

Sławek Gdak Specjalista ds. seo
Jeśli potrzebujesz mojej pomocy, masz jakiekolwiek pytanie wypełnij poniższy formularz.