[huge_it_slider id='1']

5-cio etapowa metoda pisania angażujących artykułów nie tylko pod seo

jak pisać artykuły

Działania content marketingowe w ostatnich latach bardzo zyskują na popularności i coraz więcej zastanawia się „jak pisać artykuły?”. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale jako że moja firma powstała na bazie bloga, to dziś, na podstawie moich własnych doświadczeń, chcę Ci napisać co nieco o tym, jak tworzyć dobre i angażujące teksty.

Dlaczego piszę artykuły?

Uwielbiam pisać artykuły, bo to powoduje, że cały czas muszę się uczyć i testować, aby móc dostarczać moim czytelnikom aktualnej wiedzy.

Zawsze stawiałem sobie za cel, aby moje treści były tymi najlepszymi w sieci. Wiem, brzmi to buńczucznie, ale poza drobnymi wyjątkami staram się nie bawić w półśrodki.

Jak pewnie zauważyłeś, rzadko piszę, a to dlatego, że moje artykuły są dość wyczerpujące. Jeśli podejmuję dany temat, to staram się omówić go na tyle kompleksowo, o ile jest to możliwe w takim artykule. Czasami artykuł taki tworzę kilka dni, a czasem kilka tygodni.

Niektórzy z Was popukają się w głowę i powiedzą „O stary, to ja jednak podziękuję”. Dlaczego zatem ja piszę? Tego bloga założyłem 10 lat temu, żeby dzielić się wiedzą, w ogóle nie myśląc o tym, że będę się zajmował seo w mojej działalności.

Po prostu lubię uczyć ludzi. Daje mi to poczucie spełnienia. Pisanie artykułów na blogu sprawiało i dalej sprawia mi ogromną frajdę, a z czasem też dało mi wielką swobodę. Mogłem rzucić pracę, pójść na swoje, właśnie dzięki niemu. Jest to dla mnie bezpłatna forma reklamy, której tworzenie potrafi być przyjemnym wyzwaniem.

Dlaczego to tyle trwa?

Bo to nie tylko kwestia napisania, ale zawiera się w tym cały proces przygotowania do pisania, tworzenia treści, jej korekty. Każdy z tych elementów składa się z dziesiątek mniejszych elementów.

Dziś pokaże Ci:

  • co dokładnie, krok po kroku, musisz zrobić, aby przygotować dobry content,
  • otrzymasz moją task listę, co robię – od pomysłu do promocji artykułu,
  • oczywiście nie zabraknie pisania pod seo, dzięki czemu Twój artykuł będzie generował ruch z Google przez miesiące, a nawet lata.

Na cały proces składa się 5 głównych etapów:

  1. etap planowania,
  2. etap pisania,
  3. etap optymalizacji,
  4. etap korekty,
  5. etap promocji.

Omówię każdy z nich oraz wymienię ich najważniejsze elementy.

1. Etap planowania

To jest ten moment w którym, albo masz już pomysł na artykuł i chcesz pisać o czymś konkretnym, albo też szukasz weny.

Dla kogo piszesz ten artykuł?

To pytanie powinieneś zadać sobie jeszcze zanim stworzysz blog. Ja np. na początku zupełnie o tym nie myślałem. Pisałem o tym, co mnie interesowało 🙂

Z czasem, zacząłem pisać dla tych, którzy chcą się uczyć pozycjonowania. Wciągnąłem się w to, przygotowałem pierwsze szkolenia, a jako że wśród czytelników miałem osoby chcące robić seo samodzielnie, to znalazłem na nie klientów.

Z czasem co raz więcej osób pytało mnie, czy nie mógłbym zająć się pozycjonowaniem ich stron, lub pisało o problemach, jakie mają we współpracy z agencjami seo.

Dlatego od jakiegoś czasu piszę więcej tekstów właśnie dla nich. O tym, z jakimi problemami osoby zlecające seo muszą się liczyć, na co są narażone, czego mogą oczekiwać od agencji… To pozwoliło mi dotrzeć do osób, które zlecają seo i niektóre z nich są zainteresowane współpracą właśnie ze mną.

Jak widzisz w zależności od tego, do kogo kierujesz Twój tekst, co innego będziesz pisał. Co ciekawe, nawet ten sam artykuł np. o tym „ile kosztuje pozycjonowanie”, będzie zupełnie inny, jeśli skierujesz go do klienta agencji, inny, jeśli napiszesz dla agencji, a jeszcze inny, jeśli zadedykujesz go seowcom.

Warto tutaj wspomnieć o personach. W tym temacie głos oddaję zawodowemu copywriterowi i mojemu koledze Darkowi Puzyrkiewiczowi.


Kim jest Twój czytelnik?

Umówmy się, co do jednego – piszesz do konkretnych osób, by ktoś to przeczytał i w jakiś sposób na to odpowiedział. Jasne, bierzesz też pod uwagę roboty indeksujące, jednak docelowym odbiorcą jest człowiek – nie firma, nie branża, nie niewidzialna ręka rynku, lecz człowiek z krwi i kości.

Mógłbym teraz zrobić długi wykład na temat person marketingowych, ale postanowiłem Ci zaproponować coś bardziej praktycznego. Persony marketingowe tworzy się na podstawie badań klientów. To są jakby typy osób, do których kierujemy swój przekaz. Zamawiając takie badania, otrzymujesz coś w formie: “Mężczyzna, 35-50 lat, miasto powyżej 100 000, zarobki….”. Dzięki temu, adresat artykułu nabiera realnych kształtów i łatwiej się pisze tekst. Ale co zrobić, by uniknąć kosztownych badań marketingowych, a i tak mieć taką personę?

Proponuję prosty proces tworzenia person na potrzeby artykułu poprzez ustalenie motywacji odbiorcy.
Każdy człowiek czegoś chce, zgodzisz się ze mną? Jedni chcą “świętego spokoju”, inni “zdobywać szczyty”. Mamy dwa podstawowe kierunki motywacji – “od” i “do”. Jedni generalnie uciekają od czegoś, inni za czymś gonią. Piszę “generalnie”, bo człowiek jest skomplikowaną istotą o wielu pragnieniach, więc ma w sobie oba rodzaje motywacji, przy czym w określonej sytuacji dominuje jeden z nich. Ten sam człowiek w domu może być tyranem, a w pracy cichą myszką. Więc ważne jest, by odkryć motywację czytelnika w temacie, którego dotyczy artykuł.

Jak to zrobić? Najlepiej podpytać klientów. A jeśli nie możesz tego zrobić lub nie chcesz, przez chwilę udawaj, że jesteś taką osobą i dokończ zdania:

  • “Nienawidzę…”
  • “Nie lubię, gdy…”
  • “Frustruje mnie…”
  • “Czy ja naprawdę muszę…”
  • “Żałuję, że nie ma…”
  • “Mam już dość…”
  • “Nie chcę znowu…”

Możesz sobie zadawać pytanie, dlaczego zaczynamy od motywacji “od”, skoro u niektórych dominuje “do”? Tak naprawdę, to jedna i ta sama motywacja, która ma dwie strony. Bo gdy człowiek od czegoś ucieka, to na pewnym etapie jego drogi pojawia się na horyzoncie cel. Wtedy zaczyna dominować “do”. Poza tym, wiele osób nie wie, czego chce, za to wiedzą, czego nie chcą. Wtedy pytasz: czego nie chce mój czytelnik? Pomogą Ci na to odpowiedzieć powyższe pytania. Później zastanów się: a czego chce w zamian? I masz jego motywację “do”.

Dzięki tej metodzie, będziesz w stanie zainteresować czytelnika artykułem na tyle, by po jego przeczytaniu chciał więcej. Masz więc na przykład pragnienia typu: nie chcę, by moja strona wpadła do filtra Google, zamiast tego chciałbym, by znalazła się w TOP 3. Proste? Tak długo, jak będziesz pisać o tym, czego pragnie Twój czytelnik, utrzymasz jego uwagę. Oczywiście pod warunkiem, że piszesz w miarę interesująco, ale o tym będzie dalej.

Wypowiedź Darka Puzyrkiewicza autora bloga o copywritingu i książki „Biblia Copywritingu”.


Skąd czerpać pomysły na artykuły?

Kiedyś pomysłów na artykuły miałem mnóstwo i pisałem na bardzo wiele tematów. W momencie, gdy zacząłem pisać tylko o seo, pula zagadnień się zmniejszyła. Teraz, po 10 latach blogowania, zdecydowanie więcej czasu poświęcam na znalezienie właściwego pomysłu, bo o wielu tematach już pisałem, a bardzo zależy mi, aby cały czas dostarczać czytelnikom unikalną wiedzę na interesujące tematy. Liczy się jakość, a nie tylko to, żeby artykuł powstał.

Czasami sam wymyślam temat, a czasami korzystam z poniższej listy inspiracyjnej 🙂

Oto gotowa lista pomysłów na to, skąd czerpać inspiracje do artykułów

  1. Konkurencja – sprawdź jakie artykuły konkurencji były najczęściej komentowane, udostępniane w socialmediach,
  2. Fora internetowe – znajdź forum z Twojej branży i sprawdź, o co najczęściej pytają jego użytkownicy,
  3. Social media – na Facebooku istnieje sporo grup tematycznych i w nich również znajdziesz wiele pytań użytkowników,
  4. Komentarze na blogach – na Twoim blogu lub u konkurencji czytelnicy często pod artykułami zadają pytania, które mogą Cię zainspirować do pisania,
  5. Twój własny blog – sprawdź jakie artykuły są najchętniej czytane przez Twoich czytelników i zastanów się, czy nie możesz napisać czego więcej w danym temacie
  6. Twoi obecni czytelnicy – ja czasami podpytuję moich czytelników przez newsletter i FanPage, o czym chcieliby poczytać na moim blogu.

Jak wybrać pomysł na artykuł?

Być może, po researchu tematów, masz już gotową listę np. 20 artykułów do napisania. Najprawdopodobniej zajmie to kilka dobrych miesięcy, zatem warto zastanowić się, od czego zacząć.

  1. Najważniejsze jest to, że temat artykułu musi interesować Twoich czytelników. Nie piszesz dla siebie. Tekst powinien mieć konkretną wartość dla odbiorców, rozwiązywać jakiś problem, uczyć ich. Pamiętaj o personie, bo nie piszesz do wszystkich.
  2. Ułóż tematy od Twoim zdaniem, najbardziej do najmniej interesujących. Dlaczego subiektywna opinia jest w tym przypadku ważna? Jeśli chcesz, żeby ludzie czytali Twoje teksty, musisz pisać z pasją i emocjami. To właśnie przy tych najbardziej interesujących tematach, dasz się ponieść i będzie Ci zależało, aby dostarczyć kompleksowych informacji.
  3. Sprawdź, co na ten temat zostało już napisane w Internecie i upewnij się, że możesz wnieść coś nowego, dobrego, ciekawego i lepszego,
  4. Ostatecznie odpowiedz sobie na pytanie, czy wybierasz dany temat, bo:
    1. po prostu chcesz o nim napisać, czujesz taką potrzebę,
    2. będziesz w nim realizował cel marketingowy witryny,
    3. piszesz go, bo chcesz zwiększyć ruch z seo.

Oczywiście najlepiej, jeśli uda się połączyć wszystkie te cele w jednym artykule 🙂

Wyszukiwanie i wybór fraz kluczowych do artykułu

Jeśli zdecydowałeś się na przygotowanie artykułu pod seo, to polecam Ci wybranie tematu tzw. evergreen, czyli takiego, który będzie aktualny nie tylko dziś czy za tydzień, ale i za kilka miesięcy. Twoim celem będzie napisanie tekstu i umieszczenie w Top10, aby generował ruch przez wiele miesięcy, a może nawet i lat.

W tym celu trzeba wybrać dla niego odpowiednią frazę kluczową, niezbyt konkurencyjną, aby strona weszła do Top10 Google, ale z drugiej strony wyszukiwaną przez potencjalnych czytelników. To też jest element, który decyduje o wyborze tematu do pisania.

Gdzie szukać fraz kluczowych do artykułu?

  1. Wpisz dany temat w Google i sprawdź, co podpowie wyszukiwarka, próbując uzupełnić Twoje zapytanie w polu wyszukiwania. Znajdziesz tam kilka ciekawych inspiracji, które warto spisać,
  2. Po wpisaniu danego tematu/frazy zobacz też podpowiedzi, które znajdują się na dole wyszukiwarki Google,
  3. Google udostępnia własne narzędzie „Planer słów kluczowych”, w którym możesz m.in. sprawdzić frazy pokrewne do wpisanej oraz zobaczyć ile średnio miesięcznie osób ją wyszukuje (dostępne dla użytkowników AdWords),
  4. Jest też np. bezpłatny UbberSuggest, który daje sporo podpowiedzi dotyczących fraz kluczowych,
  5. Kolejne ciekawe bezpłatne narzędzie to AnswerThePublic,
  6. Senuto to polskie narzędzie, które posiada sporą bazę fraz (22 miliony), oraz niesamowitą ilość filtrów, której szczerze powiedziawszy nie widziałem jeszcze w żadnym innym oprogramowaniu
  7. Ahrefs to dla mnie narzędzie numer 1, nie tylko do wyszukiwania fraz, ale również analizy linków, z bazą 9,6 miliona polskich słów kluczowych. Jest płatny, a jego cena mała nie jest, ale ma ogromne możliwości i to w nim w ostatnim czasie najczęściej szukam fraz.

To bardzo subiektywna lista, bo tego typu narzędzi jest naprawdę mnóstwo.

Jak wybierać frazy kluczowe do artykułu

  1. Do artykułu najczęściej wybieram 1-2 główne frazy kluczowe. Jeśli to możliwe, staram się, aby we frazie znalazło się kilka słów kluczowych np. w„pozycjonowanie stron internetowych w Google” są zawarte: „pozycjonowanie”, „pozycjonowanie stron”, „pozycjonowanie stron internetowych”, „pozycjonowanie stron internetowych w Google”. Na te wszystkie frazy i wiele innych, pokrewnych artykuł może rankować w Google,
  2. Po wpisaniu wybranej frazy, np. „pozycjonowanie stron” do któregoś z powyższych narzędzi, uzyskasz wiele podpowiedzi powiązanych fraz. Narzędzia takie, jak Ahrefs pokazują nawet konkretne pytania, które ludzie wpisują w Google, szukając danego tematu,
  3. Takie frazy powinieneś zbierać w jednym dokumencie i sprawdzać, co rzeczywiście pasuje do artykułu, co może przydać się do kolejnego, a co zupełnie się nie nadaje,
  4. Powyższy punkt daje odpowiedź na pytanie: „o czym ma być ten artykuł”. Jeśli wiesz, czego ludzie szukają w Google, to rozumiesz, jakie informacje masz umieścić w tekście. Stwórz z nich nagłówki i… szkic gotowy,
  5. Po kilku tygodniach od publikacji warto sprawdzić, na które frazy strona rankuje w Google, bo być może wpadła na takie, których nie przewidziałeś, a lekka optymalizacja pod nie, pozwoli zwiększyć z Google.

Osobom, które poważnie myślą o pisaniu kompleksowych treści, rankujących na wiele fraz, polecam artykuł Damiana Sałkowskiego„Pora zmienić podejście do słów kluczowych” o topical authority.

PORADA DLA ZAAWANSOWANYCH – WYBÓR TEMATU/WYBÓR FRAZ

Korzystając z płatnego narzędzia Ahrefs, masz kilka opcji uzyskania informacji o frazach kluczowych, na które Twoja konkurencja już jest w Google. A to ogrom pomysłów na ciekawy pomysł na artykuł.

W zakładce „Organic keywords” łatwo sprawdzisz, na które frazy pojawia się w Google strona konkurencji.

W zakładce „Top pages” zobaczysz, które strony i z jakich fraz generują dla jej właściciela najwięcej ruchu (bierze się też pod uwagę pozycje strony na daną frazę).

Jakby tego było mało… możesz podać adresy url Twój oraz konkurentów, a program pokaże, na które frazy Twoi konkurencji są w Google, a Twojej strony nie ma.

Jak napisać tytuł artykułu?

Tytuł jest najważniejszą częścią artykułu, bo właśnie on pojawia się we wszystkich mediach i decyduje o tym, czy ktokolwiek kliknie i przeczyta Twój tekst. Dlatego nie lekceważ jego siły i poświęć mu dużo czasu. Ja przyznam szczerze, że to u mnie prawdziwa pięta Achillesa i moje tytuły nie są najlepsze, ale pracuję nad tym, żeby były co raz ciekawsze.

  1. Tytuł musi być ciekawy, aby przyciągnąć wzrok potencjalnych czytelników. Na przykład, zamiast napisać „Jak sprzedaję więcej” możesz napisać „Jak zwiększyłem sprzedaż o 273% w 6 miesięcy?”, czyli mówisz językiem korzyści, które skuteczniej przekonują internautę do przeczytania Twojego tekstu. Dobrze też działają emocjonalne tytuły. Polecam Ci wejść na jakiś serwis plotkarski, tam aż się prosi, żeby kliknąć każdy z tych tytułów.
  2. Wpisz dany temat/frazę w Google i zobacz tytuły stron konkurencyjnych. Postaraj się wyróżnić na ich tle, aby to właśnie w Twój link kliknął czytelnik. Wskaż, co dostarczasz unikalnego. Pomyśl, dlaczego właśnie do Ciebie warto trafić?

Dla przykładu moja wersja tytułu brzmiała „Jak pisać artykuły nie tylko pod seo”, natomiast Darek zaproponował „5-cio etapowa metoda pisania angażujących artykułów nie tylko pod seo” co zdecydowanie bardziej mi się podoba, aczkolwiek nie jest optymalna pod seo, bo nie zawiera frazy „jak pisać artykuły”. Biorę tytuł Darka, a jaki będzie efekt sprawdzimy 🙂

Moje tytuły nie zawsze porywają czytelników, dlatego ponownie poprosiłem o wypowiedź Darka.


Zadajmy sobie pytanie: jaki jest cel nagłówka? Wydaje się proste – ma zachęcać do przeczytania całości artykułu. Dlaczego „wydaje się”? Bo łatwo popełnić prosty błąd. Otóż, wiele osób traktuje nagłówki, jako jednozdaniowe spisy treści do artykułów. A to błąd. Bo dobry nagłówek ma więcej wspólnego z sytuacją Klienta niż z samym artykułem. Moim zdaniem celem nagłówka jest zmotywowanie naszego docelowego czytelnika do przeczytania. I to nawet nie całości, ale kilku pierwszych zdań!

Jak więc zmotywować kogoś do przeczytania artykułu? Najlepiej zrobić to, odwołując się do celu. Nagłówek ma pokazać, co się może wydarzyć PO przeczytaniu artykułu. Pomaga w tym wiedza, do czego dąży czytelnik – czego najbardziej (nie)chce.

Jak napisać taki motywujący tytuł? Proponuję metodę S.M.A.R.T.. Być może kojarzysz ten skrót z metodologii ustalania celów, które powinny być:

  • Specific,
  • Measurable,
  • Attractive/Ambitious,
  • Realistic,
  • Time-bound/Tangible.

Według tej metody, nagłówek staje się celem, do którego Klient dąży. Tytuł artykułu powinien być więc Specyficzny (konkret), Mierzalny (liczbą), Atrakcyjny (motywujący), Realistyczny (osiągalny) i określać Termin osiągnięcia celu. Gdy tworzysz nagłówek, zrób listę do każdego z elementów S.M.A.R.T., a nastepnie zabaw się słowami, układając różne kombinacje, aż trafisz na taką, która przyspieszy bicie serca czytelnika.

Przykład? Załóżmy, że piszesz artykuł na temat osobistej efektywności. I zamiast po prostu napisać: “jak być bardziej efektywnym?”, możesz stworzyć takiego potworka: “„30-minutowa godzina – jak w pół godziny zrobić wszystko, co zajmowało Ci do tej pory całą godzinę!”

Wypowiedź Darka Puzyrkiewicza zawodowego copywritera i autora książki „Biblia Copywritingu”.


2. Etap pisania

Masz już gotowe nagłówki, czyli mniej więcej wiesz, o czym pisać. Teraz wystarczy tylko umieścić właściwą treść pomiędzy nagłówkami 🙂

Moje zasady podczas pisania artykułów

Dla wielu osób, początek jest to najtrudniejszy, dlatego zdradzę Ci kilka moich tricków.

  1. Wyłącz wszelkie przeszkadzacze – telefon, social media, powiadomienia, wszystkie programy…
  2. Pracuj w przewietrzonym pomieszczeniu, ale jeśli za oknem jest zbyt głośno, to je zamknij,
  3. Jeśli nie jesteś w stanie zniwelować jakiegoś hałasu, załóż słuchawki i włącz muzykę, która Cię uspokaja,
  4. Jeśli piszesz w Wordzie, wyłącz sprawdzanie pisowni, bo to powoduje, że skupiasz się na podkreślonych błędach, a nie pisaniu,
  5. Wyłącz monitor – tak, możesz posunąć się nawet do takiej hardcorowej metody, aby w 100% skupić się na przelaniu myśli na papier,
  6. Jeśli łatwiej Ci mówić, niż pisać, nagraj się na telefonie, a później skorzystaj z oprogramowania, które to przepisze, – inną zaletą tego rozwiązania jest fakt, że w Twoich tekstach muszą być widoczne emocje, aby nie zmienić treści w nudną wiedzę akademicką. Pamiętaj, że język pisany trochę różni się od mówionego,
  7. Czasami piszę przez 30 minut, czasami godzinę, a innym razem dwie. Nie narzucam sobie tempa, natomiast jeśli nie czuję flow, to odpuszczam. Tak wiem, na copywritera bym się nie nadawał :), jednak nie czuję tekstów pisanych na siłę. Jeśli będzie Ci łatwiej, możesz sobie nastawić budzik na 20 minut i postarać się w tym czasie skupić w 100% tylko na tym.

Od czego zacząć pisanie?

  1. Najczęściej zaczynam od początku 🙂 czyli od wstępu. W nim umieszczam informacje, o czym będzie artykuł. Tutaj warto dać jakąś konkretną obietnicę, co zyska czytelnik po jego przeczytaniu. Jest jednak jedno „ale”… czasami tak mnie flow ponosi, że z artykułu wychodzi coś innego, niż miało być i wstęp potrafi się zmieniać. Piszę go jednak, aby wiedzieć, jakie są założenia wstępne,
  2. Później, staram się wypełniać treścią kolejne zagadnienie/bloki. Napisanie całego artykułu na raz, biorąc pod uwagę fakt, że tworzę raczej długie treści, byłoby dla mnie dość przerażającego 🙂 Blok to niby nie wiele, ale po kilku takich sesjach artykuł jest gotowy.

Moje zasady w pisaniu artykułów

  1. Pisz prosto i krótkimi zdaniami – to od lat szkolnych zawsze mnie gubiło, bo pisałem tak długie i zawiłe zdania, że nie wiadomo było, o co w nich chodzi 🙂
  2. Miej cały czas w głowie, że artykuł piszesz dla czytelnika, nie dla siebie, oraz, że czytelnik ma się z niego czegoś konkretnego dowiedzieć, rozwiązać jakiś problem,
  3. Nie sprzedawaj, nie wtykaj nic na siłę. Jeśli chcesz zaproponować Twój produkt, możesz zrobić to sprytniej np. przez opisanie Twojej historii, case study, pokazanie jak produkt rozwiązuje problem…
  4. Nigdy nie kopiuj treści z innych stron. To kradzież, oszukiwanie czytelników, a Google też nie będzie z tego powodu zachwycone,
  5. Bądź ostrożny przy inspirowaniu się innymi, aby nie otrzeć się o plagiat,
  6. Jeśli powołujesz się na jakieś fakty, to dokładnie je zweryfikuj,
  7. Cytaty potwierdzające co piszesz, dodają Ci autorytetu. Jeśli cytujesz ludzi ze swojej branży, może to pomóc w budowaniu relacji. Pamiętaj tylko, żeby zawsze informować, kto jest autorem wypowiedzi. Możesz też wstawić link do jego strony,
  8. Nie bój się odnośników do pozostałych Twoich tekstów lub treści innych osób, Czytelnik w przyszłości chętnie do Ciebie wróci, wiedząc, że albo dostarczysz mu kompleksowych informacji, albo powiesz gdzie je znaleźć,
  9. Długość artykułu. O to bardzo często mnie pytacie, a moją podstawową zasadą jest to, że czytelnik ma się czegoś konkretnego nauczyć z danego artykułu. Nie wiem, czy to będzie 5 tysięcy znaków, czy 15. Piszę, aż wyczerpię temat w ramach moich możliwości i Waszej cierpliwości w czytaniu 🙂 Możesz sprawdzić, co już jest w Top10 na daną frazę i będziesz wiedział jakiej długości content oraz optymalizacja zapewniły tym stronom tak wysokie pozycje. Narzędzie Surfer Seo, które opisałem jakiś czas temu na blogu, pomaga w takiej analizie,
  10. Nie zapomnij o obietnicy, jaką złożyłeś we wstępie. Sprawdź, czy ją spełniłeś.
  11. Ostatecznie przypomnij sobie, jaki był cel artykułu i sprawdź, czy dałeś wezwanie do akcji np. zapis do bazy e-mailowej, zostawienie komentarza, udostępnienie artykułu… niech czytelnicy dostaną szansę na reakcję, a nawet, poproś ich o nią. Ja również w większości artykułów proszę o komentarz, to naprawdę nic złego.
  12. Jeśli masz taką możliwość, przygotuj content w wielu formatach np. video, post blog, audio… to pozwoli Ci dotrzeć do szerszego grona odbiorców.

Zadbaj o wygląd artykułu

Wygląd tekstu wpływa na to, czy czytelnik przeczyta artykuł do końca, czy będzie go czytał z przyjemnością, czy się z nim męczył, oraz czy z chęcią będzie wracał na Twoją stronę, dlatego warto, żebyś zadbał o jego przejrzystość.

  1. Używaj krótkich, prostych i zrozumiałych zdań,
  2. Używaj krótkich paragrafów. Takie na 3-4 linijki dobrze i szybko się czyta,
  3. Stosuj nagłówki heading tags, to ułatwia użytkownikowi skanowanie artykułu i zwraca uwagę Google,
  4. Jeśli chcesz zaznaczyć coś ważnego w tekście, użyj pogrubienia,
  5. Jeśli wymieniasz coś, używaj list numerowanych, to dodaje przejrzystość tekstowi oraz ułatwia przyswajanie,
  6. Polecam Ci dodawanie zdjęć, wykresów, infografik… one często są warte więcej niż 1 000 słów, a dodatkowo pozwolą oczom chwilę odpocząć od tekstu,
  7. Jako że moje artykuły bardzo często są długie, to stosuję spisy treści, dzięki czemu czetelnik może przejść od razu do interesującego go fragmentu.

3. Etap optymalizacji seo

Na wstępie od razu powiem, że nie zawsze piszę pod seo. Czasami mam potrzebę napisania o czymś, czego ludzie nie szukają, ale wiem, że powinni przeczytać, a mogę do nich dotrzeć nie tylko przez Google. Czasami po napisaniu artykułu, udaje się do tego dobrać jakąś frazę, a czasami nie i to jest w porządku. Nie mam z tym problemu. Nie każdy tekst musi być pisany pod seo, ale zawsze jednak próbuję, bo to możliwość pozyskania bezpłatnego ruchu z Google 🙂

Praktycznie nigdy nie skupiam się na seo w trakcie pisania. Kiedyś próbowałem, ale to strasznie psuje flow, także zrezygnowałem z tego. Zawsze najpierw piszę, mając na uwadze wybrany temat pod seo, a dopiero w kolejnym etapie przechodzę do optymalizacji.

Oto co robię, aby zoptymalizować artykuł:

  1. Używam frazy w tytule
  2. Tytuł jest u mnie jak standardowo w WordPress title (także fraza znajduje się również na jego początku) i staram się, aby miał do 65 znaków – to bardzo ważne ze względu na jego widoczność w Google. Często to na podstawie tytułu internauta decyduje, czy wejdzie na daną stronę,
  3. Description to standardowo początek artykułu, ale czasami ręcznie go piszę, aby był lepiej zoptymalizowany – jest bardzo ważny ze względu na widoczność w Google,
  4. Używam frazy na początku artykułu,
  5. W co najmniej 1 nagłówku,
  6. Używam frazy i jej odmiany w treści,
  7. Adres url najczęściej jest zwięzły, informujący, co znajduje się w artykule i zawiera frazę kluczową – czasem go edytuję, bo WordPress zostawia zbyt długi tekst,
  8. Jeśli chodzi o obrazki, to staram się, aby były lekkie, zawierały w nazwie pliku frazę, oraz tekst alternatywny, opisujący, co znajduje się na obrazku z frazą,
  9. Jeśli jest taka możliwość, to linkuję z treści moje starsze artykuły, które mogą być pomocne czytelnikowi. Możesz tutaj bezpiecznie użyć frazy kluczowej, dzięki czemu Google lepiej zrozumieć, o czym jest, a czytelnicy więcej czasu spędzą na stronie, co może pozytywnie wpłynąć na jej pozycje w Google.
  10. Oczywiście śmiało możesz też linkować z treści swoich starych artykułów, które mają już spore zaufanie ze strony Google, do tych nowszych, bo to może im pomóc zdobyć wyższe pozycje,
  11. Gdy jeszcze na blogu miałem mniej treści, to więcej linkowałem do źródeł zewnętrznych. Jeśli tylko będzie to ciekawym rozszerzeniem wiedzy zawartej w artykule, jak najbardziej polecam takie rozwiązanie. Czytelnicy docenią, że nawet jeśli czegoś nie wiesz, to powiesz im, gdzie te informacje znajdą.

TIP

Uważaj, żebyś nie przesadził z optymalizacją seo. Opisywany przeze mnie jakiś czas temu Surfer Seo >> analizuje dokładnie, jak zostały zoptymalizowane treści, które znajdują się na pozycjach Top1-Top47. Możesz też sprawdzić, czy Twój artykuł nie został przeoptymalizowany, lub niedooptymalizowany i poprawić jego pozycje w Google

Warto dodać, że nie zawsze musisz pisać daną treść od nowa, aby wejść z nią do Top10. Jeśli dany temat poruszałeś na blogu jakiś czas temu, to wystarczy go zaktualizować, dodać nowe treści, zrobić optymalizację i zmienić datę publikacji. Jeśli dany artykuł ma już komentarze, był szerowany w socialmedia lub, czy posiada linki, ma już pewien autorytet i łatwiej będzie mu zająć pozycje Top w Google. Pamiętaj jednak, abyś przypadkiem nie zmienił jego adresu url.

4. Etap korygowania

W szkole miałem spore problemy z pisaniem, a moja korepetytorka nie wierzyła, że zdam maturę. Dzisiaj radzę sobie całkiem nieźle, ale na wytykane mi od zawsze błędy, musiałem znaleźć sposób. Poniżej podaję całą ich listę.

  1. Pamiętaj, aby korektę robić na końcu, a nie w trakcie pisania, bo nigdy nie będziesz mógł się skupić na pisaniu i ciągle będziesz coś poprawiał,
  2. Swój tekst pisz lub skopiuj do Worda, a on sprawdzi błędy gramatyczne,
  3. Posłuchaj swojego tekstu. To genialna porada od mojego kolegi Darka Puzyrkiewicza, która pozwala wyłapać sporo błędów, których nie dostrzegam, czytając go. Możesz przeczytać go na głos i nagrać się, a możesz jak ja korzystać z oprogramowania do czytania. To znacznie poprawia „flow” artykułu.
  4. Na początek polecam, aby ktoś z Twojej rodziny, czy przyjaciół sprawdził tekst, zanim udostępnisz go w Internecie – u mnie robiła to mama, a później żona. Głównym moim problemem były zbyt zawiłe, niezrozumiałe zdania. Teksty nie trzymały się kupy…
  5. Jakiś czas temu jedna z moich copywriterek poleciła mi wtyczkę do Google Chrome LanguageTool, który wyłapuje, braki przecinków lub ich nadmiar,
  6. Od ponad roku, korzystam z usług korektorki, która czuwa, aby wszystkie moje teksty były poprawne językowo – Olu chwała Ci za to 🙂

Jedna uwaga. Nikt, nigdy nie sprawdzał moich tekstów pod względem merytorycznym i czasami brakowało mi informacji od kogoś, kto jest potencjalnym czytelnikiem i napisze, że „tutaj i tutaj przynudzasz, czemu nie napisałeś o tym i o tym…”

Nie chodzi o hejt :), ale rzeczowy feedback od kogoś, kto chce naprawdę pomóc. Próbowałem, ale zawsze słyszałem, że teksty są super, więc zrezygnowałem z tego.

5. Etap promocji

Gdy artykuł jest gotowy, tworzę do niego miniaturkę i publikuję. Warto, jednak pomyśleć o tym, aby artykuł dotarł do jak największej liczby osób. Nadszedł czas na promocję.

  1. Mailing – mam bazę e-mailową zawierającą blisko 10 000 osób, do których zawsze wysyłam informację o nowym artykule. Dzięki temu mam pewność, że zawsze ktoś go przeczyta,
  2. Sharing debugger – aby artykuł dobrze wyglądał na Facebooku, wrzucam link do niego, a FB pokazuje jego miniaturkę oraz obrazek – bez tego może pojawić się tylko link
  3. Promocja w social media – materiał z krótką notatką lub treścią mailingu udostępniam na FanPage’u, w grupie, w zależności od tematyki, czasem również na mojej tablicy. Publikacja idzie też automatycznie na Twitter’a. Ostatnio dodałem ją też na LinkedIn.
  4. Na blogu korzystam z powiadomień push, które także wykorzystuję do informowania o nowych artykułach.
  5. 2 dni później wysyłam kolejny e-mail w trochę innym stylu i czasami dodaję kolejny post na FanPage.
  6. Jeśli z jakichś powodów Twój materiał jest dla Ciebie szczególnie ważny, to możesz napisać do znajomych z branży z prośbą o jego udostępnienie, co pozwoli zwiększyć jego zasięg.

Oczywiście nie muszę wspominać, że na blogu powinieneś zadbać o dostępność ikon do udostępniania Twoich treści w social media, bo to szansa na bezpłatną promocję.

Podsumowanie

Powyżej przedstawiłem, w jaki sposób przechodzę cały proces od pomysłu – poprzez pisanie, aż do publikacji i promocji artykułu. To mój stały i sprawdzony „5-elementowy schemat tworzenia artykułów Gdaka” :), z którego możesz skorzystać i Ty.

Dla mnie sprawdza się naprawdę świetnie. Pozwoliło mi to wypracować pewien, stały, powtarzalny schemat, dający przewidywalne rezultaty.

Jeśli potrzebujesz więcej informacji o content marketingu, to zapraszam Cię do mojego szkolenia „Seo Content Marketing” >>.

Mój schemat na pewno nie jest idealny, dlatego chętnie dowiem się, jak wygląda ten proces u Ciebie, albo co Ty byś zmienił/poprawił w moim. Sugestie w komentarzu mile widziane.

Jeśli czegoś brakuje Ci w tym artykule, chcesz, żebym go uzupełnił, to daj znać.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (5 votes cast)
5-cio etapowa metoda pisania angażujących artykułów nie tylko pod seo, 5.0 out of 5 based on 5 ratings

o autorze

Slawomir Gdak

Od 2009 prowadzi owego seo bloga i dzieli się swoją wiedzą z zakresu seo.

Autor publikacji/produktów z zakresu seo m.in.: znanych list katalogów i profili, ebooków, szkoleń, artykułów w miesięczniku SEMspecialist.
Gościnnie trener w Mieście Szkoleń oraz na Search Marketing Week.

19 komentarzy

napisz komentarz
  • Dla mnie super artykuł. Jestem po trzech pierwszych artykułach na moim blogu i poza umiejętnością pisania nie mam żadnej wiedzy z zakresu content marketingu. Ten artykuł na pewno przyczyni się do tego, że moje teksty będą lepsze, trafiały do właściwych odbiorców i „pracowały” na moją markę. Dzięki!

    • Nie powiem, staram się pisać od jakiegoś czasu wg. podobnego schematu. Mam nowego bloga (2 miesiące), piszę wydaje mi się dość dobre artykuły (póki co 11 artykułów, piszę 2 razy w tygodniu, średnio ok 1500 słów każdy), nie spamuje, nie mam linków poza tymi z twittera/pinteresta (nowe kanały wiec pustawe) i na razie zero, null, w google daleko, a strona niby zoptymalizowana (PageSpeed Insights na poziomie 98-99).

      Oczywiście cierpliwie będę robił swoje, niemniej chyba teksty w stylu „moja strona sama się pozycjonuje, nie zdobywam BL” to jakaś ściema. Czyste White Hat zwyczajnie nie działa :/

      • Pytanie, czy te treści zostały dobrze zoptymalizowane, tego nie wiem. Jak napisałem w artykule, trzymanie się N znaków na artykuł nie jest dobre, bo każdy temat może wymagać innej długości treści. Zalecam to sprawdzić.
        Na wyniku PageSpeed nie kończy się optymalizacja strony, są tutaj co najmniej dziesiątki elementów, o które trzeba zadbać.

        Co do braku efektów, to przyczyn może być kilka, w tym również ta, że do Twojej strony nie prowadzą żadne linki. Myślałeś dlaczego? Czy te treści są naprawdę dobre? Czemu nikt ich nie linkuje?
        Zapoznaj się z tym artykułem https://www.blog.gdaq.pl/2017/03/16-powodow-dlaczego-inni-nie-linkuja-do-twojej-strony/

        • Nikt nie linkuje, bo nikt o nich nie wie 😉 A nie wie, bo ta strona ma 2 miesiące. Mam nadzieję, że to o to chodzi. Niemniej staram się optymalizować artykuły po analizie w ubersuggest, keyword plannerze, patrzę na google trends, podpowiedzi google itd. Artykuły są ustrukturyzowane (wstęp, spis treści, h1-h3 itd). Póki co nie ma efektu, być może muszę bardziej zadbać o linki, z drugiej strony nie chcę ani spamować, ani kupować więc kurde jak? Czasy precli, katalogów to już przeszłość.

  • Bardzo dobry artykuł. Też piszę trochę na blogu graficznym, choć problem u mnie jest taki, że jestem niesystematyczny. Będę korzystał z tych informacji przy następnym artykule, bo widzę kilak rzeczy, które robię źle….

  • W artykule znajduje się wiele nawiązań do świetnej książki “Biblia Copywritingu”. Moje pytanie wynika tylko z czystej ciekawości Czy Szanowny autor stosował w tak zwaną technikę “3 kapeluszy”? Jeśli tak to, jaką wyrobił sobie o niej opinię?

  • Najważniejsze punkty to planowanie i korekta 🙂 i chyba na korekcje poświeca się najwięcej czasu.
    Wiem z doświadczenia że czasami z korekty dochodzi mi druga długość artykułu 🙂 i czasami napisany artykuł idzie w kat bo jest takie coś – ” ah poczekam coś jeszcze dopisze… ” i tak leży, .. a usłyszałem ostatnio ze lepiej wrzucać wszystko co jest napisane i poprawiać w trakcie aż dojdziemy do perfekcji.

    • No ja poprawiania w trakcie nie toleruję. Wolę przelać wszystko, a dopiero później poprawiać, bo jak poprawiam, to zawieszam proces myślowy i się gubię, zapominam ,co chciałem napisać… każdy jednak musi znaleźć swój sposób 🙂

  • Ja znam tylko „Metodę Sześciu kapeluszy myślowych Edwarda de Bono”.
    Brakuje mi jedynie bardziej rozwiniętej sekcji promocji artykułu.
    W sensie opisałeś swój proces ale pewnie można go bardziej rozbudować by dotrzeć do użytkownika z poza Google

  • Sławomir
    Napisałeś w jednym z swoich artykułów, że ilość słów powinna być w okolicach 2200. Czytając blogerów oni piszą, że ilość znaków w jednym tekście nie powinna być większa niż 5000. Kogo słuchać?

    Pozdrawiam

    • Nie przypominam sobie, abym podawał gdziekolwiek konkretne liczby, aczkolwiek zalecam analizę tego, co już jest w Top10 i na tej podstawie podjęcia decyzji jakiej długości content powinien być.
      Ja szczerze powiedziawszy najczęściej tworzę go takiej długości, aby wyczerpać temat 🙂

  • Prawie tak samo piszę (tzn. zlecam – wytyczne) po SEO. Chodzi mi o 3. Etap optymalizacji seo – w WordPress dużo podpowiada wtyczka YOAST. Ale zwykle upycham frazy w każdym nagłówku, ale po odmianach. A linkujesz również z fraz kluczowych? Czy tylko link?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę GDAQ.PL Multimedia Sławomir Gdak. Zgoda może zostać anulowana w dowolnym momencie. Szczegółowe informacje dotyczące danych osobowych są umieszczone na stronie polityki prywatności.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek treści bez zgody autora.

Sławek Gdak Specjalista ds. seo
Jeśli potrzebujesz mojej pomocy, masz jakiekolwiek pytanie wypełnij poniższy formularz.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę GDAQ.PL Multimedia Sławomir Gdak. Zgoda może zostać anulowana w dowolnym momencie. Szczegółowe informacje dotyczące danych osobowych są umieszczone na stronie <a href="https://gdaq.pl/polityka-prywatnosci/" target="_blank">polityki prywatności</a>.