[huge_it_slider id='1']

Seo, a Acta2 – podatek od linków?

26 marca Parlament Europejski przegłosował dyrektywę, która zmieni współczesny Internet.

Od kilku lat, co jakiś czas, słyszymy o próbach ograniczenia wolności Internetu, poprzez wprowadzanie ustaw, potocznie nazwanych ACTA, które mają go regulować.
Mówiąc najprościej, podstawowym celem ACTA jest ochrona praw autorskich, jednak wiele osób obawia się, że spowodują one cenzurę Internetu.

W ostatnich miesiącach w środowisku seo zrobiło się głośno o ACTA 2, które może mieć wpływ na seo… ba, niektórzy piszą, że pozycjonowanie skończy się po wejściu ACTA2 ze względu na tzw. podatek od linków!

Jako że moi czytelnicy też o to pytają, postanowiłem poruszyć temat w tym artykule. Zapraszam do lektury, dzięki której dowiesz się, co realnie zmienia ACTA2 w kontekście pozycjonowania stron.

Podatek od linków?

Zacznijmy od bardzo kontrowersyjnego artykułu 11, potocznie nazywanego podatkiem od linków, na mocy którego mają zostać zmniejszone możliwości udostępniania materiałów, ograniczonych prawem autorskim, określającym, że to osoba, powołująca się na jakieś źródło zewnętrzne, będzie musiała zapłacić podatek na rzecz autora.

Bardzo możliwe, że Parlament Europejski chce uderzyć w takich gigantów jak Facebook, oraz Google, które agregują mnóstwo treści. Zauważ, że już dziś Google w swoich wynikach wyszukiwań, wyświetla coraz więcej danych i nieraz bywa tak, że nie musisz wchodzić na stronę, bo Google wyświetla Ci informację od razu w wynikach wyszukiwania.

W tej sytuacji uważam, że ma to całkiem sporo sensu, choć potrafię też zrozumieć rozgoryczenie i obawy mniejszych wydawców, którzy mogą na tym sporo stracić.

W związku z powyższym, te duże firmy “pożyczające treści”, będą musiały płacić podatek. Nie ma co ukrywać, że zarabiają głównie dzięki treściom tworzonym przez internautów. Wszystko byłoby ok, gdyby rzeczywiście miało to dotyczyć tych wielkich molochów, ale bardzo możliwe, że problem dosięgnie też mniejsze serwisy.

Co to oznacza w praktyce?

Na przykład to, że jeśli w tym artykule, umieszczę link do strony, na której została opisana dyrektywa, będę musiał zapłacić podatek.

A co się stanie, jeśli ktoś w komentarzu umieści link do zewnętrznej strony? To może łamać prawa autorskie. Czy za taki komentarz też będę musiał zapłacić?

Ja np. nie mam nic przeciwko, aby ktoś linkował mojego bloga, czy też cytował go, oczywiście w ramach prawa, czyli nie przedrukowywał całych artykułów. W tym jednak momencie wiele osób pewnie się zastanawia, czy będzie warto linkować lub cytować skoro z tego powodu będzie można ponieść konsekwencje prawne?

Zapłacisz kary za treści publikowane przez Twoich czytelników

Artykuł 13 z kolei mówi o odpowiedzialność autora strony, za treści publikowane przez jego czytelników.

Wygląda na to, że wydawca stanie się odpowiedzialny za materiały, zamieszczane przez jego czytelników.

Facebook, w ramach którego ludzie dzielą się informacjami o nowych artykułach znalezionych w sieci, obrazkach, filmach video…, to wielki zbiornik treści nielegalnie kopiowanych. Z drugiej strony takiego giganta, pewnie będzie stać na płacenie kar, których nie udźwignąłby mały wydawca.

Popatrz na przykład na ten blog. Ja, jako właściciel będę musiał skrzętnie moderować każdy komentarz i sprawdzać, czy nie łamie on jakichkolwiek praw autorskich.

Największy problem będą miały serwisy, które bazują na contencie generowanym przez użytkowników jak np. agregatory treści (wykop etc.), czy fora internetowe.

Jaki to wszystko będzie miało wpływ na seo?

Szczerze… moim zdaniem w kontekście seo całe zamieszanie jest trochę biciem piany, bo wydaje mi się, że zwykła zgoda właściciela strony na pozyskiwanie do niej linków, przedstawiana wydawcom, będzie wystarczająca.

Być może, pojawi się nowy znacznik meta w stronie, jakaś baza stron, które taką zgodę wyraziły i powstaną pluginy, wtyczki automatycznie sprawdzające, czy adres można śmiało linkować.

W przypadku dyrektyw różne mogą być sposoby wdrożenia nowych przepisów w prawie poszczególnych państw członkowskich. Mogą mieć postać różnych dokumentów oraz różny czas wykonania. Są jednak zawsze w pełni zgodne z wytycznymi i zaleceniami unijnymi.

Jako że prawo to nie moja bajka, poprosiłem radcę prawnego Pawła Pulkę z dpkancelaria.com, o wypowiedź w tej sprawie.

Ps. Bardzo dziękuję wszystkim za przesłane do mnie pytania w sprawie: SEO a ACTA2.

Jeśli w komentarzu, ktoś umieści link do zewnętrznej strony, to będę zobowiązany do zapłacenia za to podatku?

“Podatek od linków” to tak naprawdę jedynie potoczne określenie nadane przez internautów. Podatek to publicznoprawna danina na rzecz państwa. Dyrektywa o prawach autorskich w przestrzeni cyfrowej przewiduje wynagrodzenie dla autorów, które może być im płacone np. poprzez zawarcie odpłatnej umowy licencyjnej. Jeśli chodzi o komentarze użytkowników danej strony www., to główny problem z nimi związany polega na zamieszczaniu w komentarzach treści naruszających prawa autorskie innych podmiotów i odpowiedzialności właściciela strony za takie naruszenia. Zgodnie z dyrektywą samo linkowanie do innych stron www nie będzie stanowiło naruszenia praw przysługujących twórcom, podobnie jak stosowanie pojedynczych słów, czy też bardzo krótkich fragmentów publikacji. Jeśli więc ktoś zamieściłby w komentarzu treści naruszające czyjeś prawa autorskie, istnieje ryzyko poniesienia za to odpowiedzialności przez właściciela strony.

Czy opłaty za linki będą dotyczyły tylko dużych portali jak Facebook, Google, czy również mniejszych serwisów, a nawet blogów?

Nowe prawo jest wymierzone w portale, które żyją z agregowania opublikowanych przez innych dzieł, czyli przede wszystkim Google News. Jeśli dany portal czy też blog (nieważne czy mały, czy duży) nie będzie zajmował się komercyjnie udostępnianiem linków do innych serwisów wraz z fragmentem treści, to nie będzie musiał płacić twórcy wynagrodzenia. Dyrektywa wprost wskazuje, że art. 11 (obecnie 15) nie będzie miał zastosowania do prywatnych i niekomercyjnych sposobów korzystania z publikacji prasowych przez użytkowników indywidualnych. Tak więc przysłowiowy Kowalski, który prowadzi prywatną stronę, w teorii powinien móc bez obaw zamieszczać na niej linki do publikacji prasowych. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, nie wiemy bowiem, jak Dyrektywa będzie implementowana do polskiego porządku prawnego przez ustawodawcę, a więc co zostanie uznane za korzystanie “prywatne” i “niekomercyjne”.

Dlaczego np. Wikipedia, nie będzie musiała płacić podatku od linków? Często na blogach znajdują się równie przydatne, a nawet bardziej wartościowe treści niż na Wiki.

Europejski ustawodawca dokonał tutaj pewnego wartościowania. Najwyraźniej uznał, że Wikipedia i podobne portale non profit zasługują na szczególną ochronę. Zdaniem UE takiej ochrony nie powinny mieć podmioty nastawione na osiąganie zysku.

Czy podanie tytułu artykułu i samej nazwy strony też będzie podlegać opodatkowaniu?

Zgodnie z treścią art. 11 Dyrektywy (aktualnie art. 15) takie działanie nie będzie powodowało konieczności płacenia wynagrodzenia autorowi artykułu.

Czy wiadomo, kto będzie dokonywał opłaty np. za umieszczenie linka na Facebooku? Sam portal czy też może ja osobiście?

Obowiązek zapłaty wynagrodzenia spoczywać będzie w takim przypadku na Facebooku. Właściciele strony www podlegający obowiązkowi rozliczania się z twórcami, są nazywani w Dyrektywie “dostawcami usług społeczeństwa informacyjnego”.

Czy już wiadomo kto i kiedy w Polsce będzie się zajmował przygotowywaniem przespiów związanych z ACTA2?

Na wdrożenie Dyrektywy wszystkie państwa członkowskie UE dostały 2 lata. Tak więc o tym, kto będzie odpowiedzialny za przygotowanie przepisów, zadecydują najbliższe wybory parlamentarne w Polsce.

Jeśli zleciłem realizację strony agencji i ona osadziła film z YouTube czy też Tweet, to muszę się martwić umowami i licencjami, czy też może agencja za to odpowiada?

Dyrektywa stanowi, że odpowiedzialność spoczywa na “dostawcach usług społeczeństwa informacyjnego”, a więc można powiedzieć, że na właścicielach strony. Nie znamy jeszcze treści przepisów, które zostaną uchwalone przez polskiego ustawodawcę. Mogę jednak powiedzieć, że w przypadku, gdyby właściciel strony poniósł odpowiedzialność wskutek działań agencji, zajmującej się tworzeniem strony, to odpowiednio skonstruowana umowa pozwalałaby właścicielowi dochodzić odszkodowania od agencji.

Czy muszę się martwic, jeśli na moich stronach prezentuję tylko linki, bez wyświetlania ich podglądu tytułu czy zajawki?

Dyrektywa wprost wskazuje, że samo linkowanie do innych stron www nie będzie stanowiło naruszenia praw twórców. Tak więc polski ustawodawca, wdrażając postanowienia Dyrektywy, będzie zobligowany respektować to zastrzeżenie.

Bardzo dziękuję panu Pawłow Pulce za odpowiedzi na pytania moje, oraz moich czytelników.

A co Ty sądzisz o tzw. ACTA2? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

GD Star Rating
a WordPress rating system
Seo, a Acta2 - podatek od linków?, 4.6 out of 5 based on 11 ratings

o autorze

Slawomir Gdak

Od 2009 prowadzi owego seo bloga i dzieli się swoją wiedzą z zakresu seo.

Autor publikacji/produktów z zakresu seo m.in.: znanych list katalogów i profili, ebooków, szkoleń, artykułów w miesięczniku SEMspecialist.
Gościnnie trener w Mieście Szkoleń oraz na Search Marketing Week.

10 komentarzy

napisz komentarz
  • Zawsze mnie zastanawiało, jak to możliwe ze takie np google kopiuje sobie treści mieli przetwarza i na tym później zarabia, a ludzie się cieszą i chcą tego. Od początku było to niezbyt zgodne z polskim prawem, w sensie google stworzyło “swoje prawo”, mówiąc że jak ktoś tego nie chce to trzeba umieścić info w pliku robots.txt.

    To tak jakby się ktoś chciał włamać do domu porobić zdjecia w celach katalogowania wnętrz (bo sobie wyszukiwarkę wnętrz wymyślił), i przed drzwiami trzeba było pisać że sobie tego nie życzę. Jakby to nie było domyślne.

    Rozumiem że jednak w tych przypadkach kopiowania treści możnaby użyć zapisy o ‘dozwolonym użytku’ /fair use/, ale i te zapisy się kończą gdy robimy dzieło konkurencyjne w stosunku do autora. Problem w tym że te “wielkie serwisy” coraz częściej stają się po prostu konkurencyjne wobec właścicieli praw autorskich. Zamiast wyszukiwarką, zamiast portalem społecznościowym stają się po prostu ‘wszystkim’.

    Przykładowo jesli mogę na portalu x przeczytać artykuł z danej strony, nie muszę już wchodzić na daną stronę, portal x staje się niejako konkurencją do strony, a nie tylko np. wyszukiwarką. To juz od początku miało chybotliwą podstawę prawną, to całe acta niewiele zmieni, no może poza tym że coś co było niezbyt zgdodne z ‘dozwolnym użytkiem ‘ zacznie być jakkolwiek respektowane.

  • Jeszcze jedno,

    O ile Ty np na treści nie zarabiasz, zależy Ci na promocji swojego nazwiska swojej marki, kursów itd. o tyle takie wykorzystanie Twojej treści jest nadwyraz przydatne dla Ciebie,

    Są jednak tacy którzy żyją z publikacji treści.

    Jeśli ktoś np. chce być jakkolwiek to dziś brzmi “bezstronnym dziennikarzem”, to tak naprawdę zarabia na tym że przy okazji w jego gazecie/blogu/portalu są wyświetlane obce reklamy, ogłoszenia itd. z którymi może niewiele mieć wspólnego poza tym że są niejako jego wynagrodzeniem za prace dziennikarską. Zarabia też na tym że za kupno tej gazety się płaci. Taka obiektywna forma dziennikarska nazwijmy to ‘gazetowego’, po prostu trochę pada przy nadmiernym wykorzystaniu jej treści w internecie.

    I tak naprawdę te całe acta, może zrobić też coś dobrego dla tegoż ‘obiektywizmu’ prasy, w sensie nie będzie się publikować tylko dla zarobku,

  • Na moje oko te przepisy stwarzają spore pole do nadużyć. Jeśli Facebook będzie zobowiązany do płacenia twórcy za każdą udostępnioną treść to kwestią czasu będzie wysyp śmieciowych postów. To samo tyczy się indexu Google. Internet mogą zasypać nic nie warte artykuły stworzone tylko dla uzyskania “podatku od linku”

  • Kolejny wymysł na miarę wyświetlania każdemu bezsensownych informacji, że może sobie zmieniać ustawiania Cookie. W interesie każdego autora jest zadbać o swoje prawa autorskie w własnym zakresie, zwłaszcza, że bardzo łatwo jest ustalić, kto z jego zasobów skorzystał. Powstanie kolejny martwy unijny przepis, którego nie da się egzekwować.

  • A co z linkami które już się pozyskało jakiś czas temu tj przed wejściem do Polskiego prawa? Znam zasadę że prawo nie działa wstecz… ale jak zmieniali jak chcieli wiek emerytalny to chyba tą zasadą się podcierali. W tym wypadku może być równie żałośnie.

  • A co w przypadku kiedy z serwisu do którego linkuje pobieram najważniejsze informacje aby użytkownik wiedział co znajdzie na stronie docelowej, ale tylko po to aby dana osoba wiedziala o czym jest caly artykuł i jak ją interesuje tytuł, czy jego opis to musi wejść na stronę docelową. To też bede musiał płacić?

  • Czekamy więc, na interpretację przepisów przez polską stronę. Miejmy nadzieję, że faktycznie ukróci to precedery agregatorów treści i nie skończy się to niekorzystnie dla mniejszych wydawców.

  • Czyli tak na prawdę bardzo wiele będzie zależało od interpretacji, czyli mamy do czynienia z uznaniowością… Podejrzewam, że bardzo wielu, tak dla świętego spokoju, nie będzie publikować własnych treści z linkami do źródeł. Nawet jeżeli będą to mogli robić legalnie to po prostu będą “chuchać na zimne”. No i samych treści generowanych przez userów będzie pewnie mniej…
    Ciekawe jak to będzie wyglądało w praktyce.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę GDAQ.PL Multimedia Sławomir Gdak. Zgoda może zostać anulowana w dowolnym momencie. Szczegółowe informacje dotyczące danych osobowych są umieszczone na stronie polityki prywatności.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek treści bez zgody autora.

Sławek Gdak Specjalista ds. seo
Jeśli potrzebujesz mojej pomocy, masz jakiekolwiek pytanie wypełnij poniższy formularz.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez firmę GDAQ.PL Multimedia Sławomir Gdak. Zgoda może zostać anulowana w dowolnym momencie. Szczegółowe informacje dotyczące danych osobowych są umieszczone na stronie <a href="https://gdaq.pl/polityka-prywatnosci/" target="_blank">polityki prywatności</a>.